Nie istnieje idealny spacer. Każdy pies ma inne potrzeby, inne doświadczenia i inny poziom komfortu. Naszym zadaniem jako petsitterów nie jest „zrobić spacer poprawnie”, tylko dostosować go do konkretnego psa, w danym dniu, w danym stanie emocjonalnym.
Poniżej znajdziesz behawioralne spojrzenie na spacer – krok po kroku.
Poczucie bezpieczeństwa jako absolutny fundament spaceru
Z perspektywy behawioralnej nie istnieje dobry spacer bez poczucia bezpieczeństwa. To ono jest bazą, na której dopiero mogą pojawić się eksploracja, nauka, zabawa czy kontakt z innymi psami. Pies pozbawiony poczucia bezpieczeństwa nie uczy się, nie odpoczywa i nie reguluje emocji.
Dla wielu psów obecność petsittera oznacza zmianę schematu, utratę przewidywalności i chwilowe „zniknięcie” ich bezpiecznej bazy, czyli właściciela. Nawet psy na co dzień stabilne emocjonalnie mogą w takiej sytuacji:
- być bardziej pobudzone,
- reagować intensywniej na bodźce,
- szybciej się frustrować,
- wykazywać zachowania reaktywne, których właściciel nigdy wcześniej nie obserwował lub nie w takiej intensywności.
Należy pamiętać, że trudności podczas spaceru niekoniecznie są wynikiem złego wychowania psa czy braku uczciwości opiekuna. Może być to naturalna reakcja układu nerwowego pupila, który znalazł się w zupełnie nowej sytuacji. Zadaniem petsittera jest obniżanie napięcia i budowanie poczucia bezpieczeństwa poprzez przewidywalność, spokój i czytelne sygnały.
Dlaczego pies zachowuje się inaczej z petsitterem niż z właścicielem?
Relacja psa z właścicielem opiera się na setkach, a często tysiącach powtórzeń codziennych sytuacji.
Pies zna sposób poruszania się opiekuna, jego zapach, tempo chodzenia, reakcje na bodźce, a nawet mikrogesty i napięcia ciała. Z petsitterem tego wszystkiego brakuje.
W praktyce oznacza to, że pies:
- nie wie, czego się spodziewać,
- nie ma jeszcze wypracowanych strategii radzenia sobie,
- częściej pozostaje w stanie podwyższonej czujności.
Podwyższona czujność bardzo łatwo przechodzi w nadpobudliwość lub reaktywność. Pies może intensywniej reagować na inne psy, ludzi, rowery czy dźwięki, ponieważ jego układ nerwowy jest już „na wysokich obrotach”. To dlatego spacery z petsitterem często wymagają więcej uważności, wolniejszego tempa i mniejszej liczby bodźców, niż spacery z właścicielem.
Potrzeby fizjologiczne jako pierwszy sygnał bezpieczeństwa
Jednym z podstawowych elementów spaceru jest możliwość spokojnego zaspokojenia potrzeb fizjologicznych. Pies nie ma kontroli nad tym, kiedy i gdzie może się załatwić – całkowicie polega na człowieku. Dla organizmu oznacza to potencjalny stres zarówno fizyczny, jak i psychiczny.
Długie wstrzymywanie moczu prowadzi nie tylko do dyskomfortu, ale także do realnych konsekwencji zdrowotnych: wzrostu poziomu potasu, obciążenia serca, osłabienia pęcherza oraz namnażania się bakterii. Z punktu widzenia zachowania, niezaspokojone potrzeby fizjologiczne często objawiają się ciągnięciem na smyczy, nerwowością i trudnością w skupieniu się na otoczeniu.
W praktyce oznacza to, że dorosły pies potrzebuje możliwości załatwienia się co najmniej trzy razy dziennie (to absolutne minimum, a nie optymalny standard). Szczenięta, ze względu na niedojrzały układ nerwowy i pęcherz – będą potrzebowały znacznie częstszych wyjść, nawet co około półtorej godziny. Psy starsze, u których zdolność kontrolowania potrzeb stopniowo się zmniejsza, mogą wymagać spacerów co 2–3 godziny.
Dla petsittera oznacza to jedno: spacer zawsze zaczynamy od dania psu przestrzeni i czasu na załatwienie się, bez pośpiechu i presji.
Swobodna eksploracja – potrzeba gatunkowa, nie dodatek do spaceru
Swobodna eksploracja środowiska jest jedną z podstawowych potrzeb gatunkowych psów. Węszenie, podążanie własną trasą, zatrzymywanie się przy zapachach i poruszanie się w indywidualnym tempie to nie „fanaberia” ani strata czasu, lecz kluczowy element psiego funkcjonowania. To w ten sposób pies zbiera informacje o świecie, przetwarza bodźce i realizuje zachowania, do których został biologicznie przystosowany.
Spacer, na którym pies nie ma możliwości węszenia, jest z perspektywy psa bardzo ubogi, nawet jeśli trwa długo lub jest intensywny. Pies, któremu narzuca się kierunek, tempo i moment zatrzymania, nie ma przestrzeni na realizowanie swoich potrzeb poznawczych. Częste poganianie czy ciągnięcie na smyczy mogą prowadzić do narastania frustracji i pobudzenia.
Dlatego tak dużą wartością w pracy petsittera jest korzystanie z długiej linki. Daje ona psu możliwość poruszania się „po swojemu”, chodzenia zygzakiem, cofania się do interesującego zapachu czy zatrzymania się przy jednym krzaczku tak długo, jak tego potrzebuje. W tym czasie człowiek nie prowadzi psa, lecz towarzyszy mu, podążając za jego decyzjami i tempem.
Taki sposób spacerowania wymaga zmiany perspektywy: zamiast realizować zaplanowaną trasę,
skupiamy się na psie i jego potrzebach w danym momencie. Petsitter jest na spacerze dla psa. Pozwolenie psu na swobodną eksplorację bardzo często sprawia, że kolejne elementy spaceru – kontakt z człowiekiem,
trening czy mijanie innych bodźców – stają się znacznie łatwiejsze.
Kontakty z innymi psami – więcej dystansu, mniej interakcji
Kontakty między psami są ważnym elementem, jednak wymagają odpowiednich warunków, czasu i wsparcia ze strony człowieka. W spacerach prowadzonych przez petsittera pojawia się dodatkowy kontekst – petsitter jest osobą obcą, a to sprawia, że może nie być wystarczającym wsparciem.
Nowo poznane psy bardzo rzadko się ze sobą bawią. Zdecydowanie częściej obserwujemy wymianę sygnałów mających na celu ocenę sytuacji czy demonstrację mocnych stron. Psia komunikacja jest subtelna i opiera się głównie na sygnałach ciała – ustawieniu sylwetki, napięciu mięśni, kierunku spojrzenia, spowolnieniu ruchu czy próbach odejścia. W sytuacji, gdy pies znajduje się pod opieką osoby, z którą nie ma jeszcze silnej relacji, tolerancja na takie interakcje bywa znacznie mniejsza.
Z tego względu w pracy petsittera bezpieczniejszym wyborem jest unikanie bezpośrednich interakcji z obcymi psami i skupienie się na aktywnościach, które pies może realizować w relacji z człowiekiem – swobodna eksploracja otoczenia czy zabawa z petsitterem.
Trening i zabawa jako narzędzia budowania relacji
Trening na spacerze nie powinien pełnić funkcji kontroli ani sprawdzianu posłuszeństwa. Jego wartość polega na budowaniu wspólnego języka między psem a człowiekiem oraz na tworzeniu pozytywnych skojarzeń z obecnością petsittera. Dlatego musimy tak dobrać ćwiczenia, aby psu udawało się odnosić sukcesy i abyśmy mogli go w jakiś sposób nagradzać.
Nadużywanie komend, częste przerywanie psu aktywności czy ciągłe „zarządzanie” jego zachowaniem bardzo łatwo prowadzi do frustracji i wpływa negatywnie na relację. Dlatego wszelka aktywność z psem na spacerze powinna przyjmować formę zabawy – tylko wtedy ma realny sens.
Warto znaleźć moment na krótką, przyjemną aktywność dopasowaną do konkretnego psa. U jednych będzie to kilka prostych znanych komend wykonanych w luźnej atmosferze, u innych wspólna zabawa przeciąganiem, a u jeszcze innych wyszukiwanie smakołyków w trawie czy korze drzewa.
Dlaczego lepiej zrezygnować z rzucania psu piłki?
Rzucanie piłki jest jedną z najczęściej wybieranych form aktywności na spacerze, ale jednocześnie jedną z najbardziej problematycznych z perspektywy behawioralnej i fizjologicznej. Intensywne bieganie za piłką silnie pobudza układ nerwowy psa i bardzo szybko uruchamia kaskadę procesów hormonalnych, które mają niewiele wspólnego z realnym wypoczynkiem czy rozładowaniem napięcia.
Podczas pogoni za piłką w organizmie psa wydzielają się duże ilości dopaminy – substancji chemicznej związanej z odczuwaniem przyjemności i motywacją. To właśnie dopamina sprawia, że pies chce „jeszcze raz, i jeszcze raz”, a liczba rzutów przestaje mieć znaczenie. Z czasem taka forma aktywności może prowadzić do niezdrowej fiksacji na piłce, trudności z zakończeniem zabawy oraz problemów z samoregulacją pobudzenia.
Równocześnie, wraz z narastającą ekscytacją, uruchamiana jest produkcja kortyzolu, czyli hormonu stresu. Kortyzol nie znika z organizmu psa od razu po zakończeniu zabawy – może utrzymywać się na podwyższonym poziomie przez dłuższy czas, wpływając negatywnie na zachowanie, zwiększając reaktywność i utrudniając wyciszenie.
Mit „wybieganego psa” wciąż jest bardzo silny, jednak zmęczenie wynikające z nadmiernej ekscytacji i stresu nie jest równoznaczne ze spokojem. Znacznie korzystniejsze dla psa są aktywności, które pozwalają mu regulować pobudzenie i angażują go poznawczo, takie jak węszenie, spokojna zabawa z człowiekiem czy eksploracja otoczenia.
Spokojny powrót do domu – czas na wyciszenie i regenerację
Powrót ze spaceru to równie ważny moment, co sam spacer. Po aktywności fizycznej i emocjonalnej, pies potrzebuje czasu na wyciszenie, które pomaga zregenerować ciało i uspokoić umysł. Petsitter powinien pozwolić psu spokojnie wrócić do domu, bez pośpiechu czy dodatkowej stymulacji.
Warto wykorzystać ten czas na delikatne rozciąganie mięśni lub spokojne głaskanie, które sprzyja odprężeniu i buduje pozytywną więź. To moment, w którym organizm psa może zacząć się regenerować, a napięcie powoli opada.
Podsumowanie
Spacer z psem pod opieką petsittera to szansa na stworzenie bezpiecznej i wspierającej przestrzeni, w której pies może realizować swoje naturalne potrzeby i jednocześnie budować pozytywne relacje z nową osobą. Kluczem jest uważność, elastyczność i szacunek dla indywidualnych emocji i rytmu psa.
Pamiętaj, że spacer nie polega na ścisłej kontroli i przymusie, ale na dostosowaniu się do psa i jego aktualnego stanu. Swobodna eksploracja, odpowiednie zaspokojenie potrzeb fizjologicznych oraz zabawa to filary, które pomogą Ci jako petsitterowi stworzyć wartościowy i satysfakcjonujący czas dla pupila.
Z takim podejściem każdy spacer może stać się dla psa bezpiecznym azylem, a dla Ciebie źródłem radości i satysfakcji z dobrze wykonanej pracy.



