Nie oceniam. Wiem, że to stres wpuścić kogoś do domu, ale u mnie dyskrecja to priorytet.
Potrafię podać lekarstwo, zastrzyk, obciąć pazury, rozpoznać podwyższoną temperaturę, anemię, zapalenie spojówek czy usunąć kleszcza.
Opiekuję okazjonalnie się kotami działkowymi, duże liczby kotów mnie nie przerażają, potrafię ogarnąć kuwetę dzięki doświadczeniom z przeszłości (wolontariat w fundacji).
Mam własny samochód i bezpieczny transporter - gdyby zwierzę zachorowało nagle pod Twoją nieobecność, dotrę z nim do weterynarza jakiego wskażesz.